• Wpisów: 51
  • Średnio co: 38 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 10:50
  • Licznik odwiedzin: 12 665 / 2027 dni
 
nirvana1987
 
Lady of Ice: ZAPOMNIANA GRUŹLICA. CHOROBA ZAKAŹNA I ŚMIERTELNA-MOJA KRÓTKA HISTORIA.
Witam Was kochane dziewczynki, po tak długim i ciężkim dla mnie czasie nieobecności...
Zacznę od początku. Otóż od sierpnia/września, zaczęłam dziwnie słabnąć, nie mieć na nic siły, ani energii, do tego zaczęłam chudnąć i dziwnie kaszleć... Na jakiś czas objawy ustąpiły, ale na początku października, objawy powróciły ze zdwojoną siłą, do tego pojawiła się gorączka po 38,5-39st. Straciłam apetyt, zaczęłam gwałtownie chudnąć, pociłam się w nocy do tego stopnia, że trzeba było wyrzucić nowy materac :( Włosy wychodziły garściami, każda najmniejsza czynność sprawiała mi ogromną trudność.. Poszłam prywatnie do lekarza, który stwierdził, że to ciężkie zapalenie oskrzeli, przepisał antybiotyk i kazał leżeć, a co najśmieszniejsze stwierdził, że płuca są "czyściutkie".. Po dwóch tyg, brania antybiotyków, mój stan nic, a nic się nie poprawił, a wręcz pogorszył się do tego stopnia, że pod koniec października nie miałam już siły wstawać z łóżka, dodam, ze gorączka utrzymywała się od 4 tygodni non stop po 39st, a kaszel był coraz gorszy. Nocne poty były nie do zniesienia i dreszcze których nie dało sie ni jak ogrzać. KOSZMAR. Na początku listopada, skrajnie wycieńczona, trafiłam do prywatnej przychodni, gdzie zrobiono mi rtg klatki piersiowej i już po pierwszym zdjęciu, lekarz stwierdziła "To zaawansowana GRUŹLICA" wysłała mnie do pulmonologa, który po zobaczeniu mojego opisu z RTG, został po godzinach pracy, w takim był szoku stanem moich płuc.
Pulmonolog ze zdjęcia RTG stwierdził, że podejrzewa gruźlicę i z racji tego, musze trafić na 8 (!!!) tygodni do szpitala.. Aby potwierdzić gruźlicę i dostosować odpowiednie leki, gdzie przez 8 tygodni, będę pod obserwacją czy owe leki działają.
A więc musiałam z dnia na dzień, zostawić wszystko... dom, męża, dziecko, które zalewało się łzami i pracę.. Do tego świadomość, że ich mogłam zarazić, była nie do zniesienia :'( To jakiś koszmar, pisząc, nie mogę powstrzymać łez..
A więc trafiłam do Otwocka.. "Mazowieckie centrum, leczenia chorób płuc i gruźlicy" tam stwierdzono u mnie gruźlicę prątkującą w 100%, a więc pozarażałam mnóstwo osób... Dostałam odpowiednie leki-chemioterapeutyki, po których wyszło mi połowę włosów i zniszczyłam organizm..zatrułam... To było dla mnie najdłuższe 8 tygodni w życiu.. Zamknieta jak tredowata, w masce na twarzy i z dala od bliskich.. Coś strasznego..
Szpital opuściłam tuż po nowym roku, z niewielką poprawą jeżeli chodzi o zmiany na płucach, gdyć mam je w rozpadzie, ale leki zatrzymały chorobę i wszystko idzie ku dobremu, leki toleruje dobrze. Czekają mnie jeszcze 4 miesiące leczenia (całość trwa 6mieś.) Piszę ten post ku przestrodze... Bo jest ogromna niewiedza w Polsce na temat tej choroby, a zarazić możemy się wszędzie!!!! Nawet poprzez rozmowę! W tramwaju, na ulicy, sklepie, kościele! Wszędzie! Wasze rodziny, dzieci, tych których kochacie, są narażone, gdyż u nas nie bada się pod katem gruźlicy!!!! Lekarze nie chcą wypisywać skierowań na rtg, w ogóle mają małą wiedzę na temat tej choroby.. Badajcie się i obserwujcie swoje ciała, bo choroba ta, nieleczona, prowadzi do śmierci. Nazywa się ją, cichym zabójcą, bo długo nie daje objawów. Mi lekarz powiedział, że nosiłam ją od MAJA!!!!! Dodam, ze jak na razie nikt w rodzinie nie zachorował, ale prątek gruźlicy, może siedzieć latami w naszych płucach i czekać na odpowiedni moment, żeby zaatakować.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego